turyści
menu menu

Menu główne
Strona głowna Patronat medialny Logowanie Nasze recenzje Informacje prasowe Mapa strony Kontakt Linki
Turyści
Wypoczynek
Informacje o hotelach
Na forum
Szukaj na stronie

Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 5

statystyka
subskrypcja
informacje o nowych wersjach na twój mail!
Partnerzy
Artykuły > Gandalf > Makarska, Villa Bogomila
Opinia o Gandalf Travel, Makarska z Gandalfem, Villa Bogomila         W wakacje 2008 postanowiłem w końcu zobaczyć wychwalaną wszem i wobec Chorwację, a konkretnie - chyba najbardziej popularny wśród naszych rodaków kurort o nazwie Makarska. Organizatorem wyjazdu było biuro podróży Gandalf Travel i był to trzeci wyjazd z ich oferty, który niniejszym recenzuję. Jak dobrze pamiętacie poprzednie wyjazdy dot Paralii oraz Złotych Piasków były ocenione jak najbardziej pozytywnie.
        Tradycyjnie dzień wcześniej przedstawicielka biura potwierdziła telefonicznie wyjazd, który miał miejsce 5 sierpnia. Autobus dojechał z 40 minutowym opuźnieniem, czego wszyscy się spodziewali biorąc pod uwagę roboty drogowe oraz korki. Postój trwał 10 minut, a przywitało nas trzech kierowców z firmy POL-FON R.R Borowscy oraz pilot - chyba pochodził z biura, postać bardzo istotna w przebiegu całego wyjazdu. Jedyne pretensje, jakie można mieć do kierowców tyczą się WC - Panowie nie mówcie żeby nie korzystać z nich i że są zamknięte, powiedzcie, że prosicie o korzystanie z nich w ostateczności - będzie to na pewno lepiej wyglądało niż całkowity zakaz korzystania z tego przybytku. Wbrew pozorom mało który podróżny korzysta w autobusowej łazienki, a jeśli nawet- to w stanie najwyższej konieczności. Droga przebiegała sprawnie, a ilość przystanków była odpowiednia (również czasowo). Zatrzymaliśmy się m.in. w strefie bezcłowej (pomiędzy Czechami, a Austrią) oraz w restauracji na terenie Czech. Była ona położona na wsi, jej wygląd przeciętny, ale ogólnie oceniam ten wybór bardzo pozytywnie. Mimo, że na jedzenie czekać trzeba było długo (do 40 minut), to naprawdę było warto - jedzenie tanie, smaczne i w dużych ilościach. Możecie tam zjeść "cuda na kiju", takie jak mięso z ... kangura :) Swoją drogą ciekawe, co to jest w rzeczywistości. Płacić można tam w trzech walutach - Euro, złotówkach i oczywiście koronach czeskich. Płacąc dwiema pierwszymi walutami zapłacicie przeliczeniowo jakieś 30% więcej, dlatego warto uposażyć się wcześniej w czeską walutę. Postój trwał około godziny. I w zasadzie tyle o kierowcach, nieco więcej poświęcę naszemu pilotowi. Otóż Pan X (niestety nie mieliśmy tej przyjemności, aby się nam przedstawił) chyba pomylił miejsca. Wszyscy pasażerowie twierdzili, że sposób jego "działania" można tłumaczyć tylko, jeśli był pierwszy raz, ale przejdźmy do rzeczy. W poprzednich dwóch wyjazdach funkcje pilota były realizowane przez kierowców i wszystko było jak najbardziej ok. Niestety Pan X sobie z nimi kompletnie nie radził. Zacznijmy od tego, że nie przydzielił miejsc turystom przez co powtórzyła się histroria z przed dwóch lat - trzeba było znaleźć miejsce dla sześciu osób obok siebie, ale nikt nie chce się przesiąść, no i jak to załatwić? Nerwy, nerwy, nerwy... Czy tak trudno usadzić każdego w konkretnym miejscu? Ile mniej zamieszania? To był dopiero niestety początek. Pan X przedstawiał nam  sposób posługiwania się siedzeniami i niestety wyniknął z tego zwykły kabaret i wstyd. Następnie zapomniało się temu Panu przeczytać regulamin obowiązujący w autokarze, a ostatnim najgorszym w skutkach niedopatrzeniem było nie zapytanie ludzi o to, czy oby napewno zabrali ze sobą dokumenty. Dojechaliśmy do granicy słoweńsko-chorwackiej, po spędzeniu w kolejce ponad dwóch godzin okazało się iż jedno dziecko zapomniało paszportu (a raczej mama nie kazała mu go zabrać) przez co musieliśmy zawrócić z granicy na teren Słowenii, znaleść hotel, w którym zostanie chłopaszek wraz z pilotem. Okazało się również, że grupa jadąca na kolonię nie ma żadnego opiekuna w autokarze, a chłopiec nie miał ze sobą nawet legitymacji szkolnej. Swoją drogą jak można puścić 13-letniego syna za granicę bez żadnego dokumentu tożsamości? O chłopcu tym po kilku dniach zaczęła mówić cała Makarska. Za drugim podejściem na granicy obyło się już bez dodatkowej adrenaliny i poszło bardzo szybko. Do kurortu dotarliśmy o godzinie 11 po 23 godzinach jazdy. Na sam koniec również kierowcy nie szczędzili niemiłych komentarzy pod adresem Pana X.
        Na miejscu okazało się, że pierwsze autobusy z turystyami dotarły już o 7 rano i niestety musieli czekać na kwaterunek do 11-12. Patrząc na to z tej strony bylismy zadowoleni z naszego "bezpaszportowca", nie musieliśmy siedzieć dzięki temu na walizkach. W sumie dojechały 4 autokary. Miejscem naszego kwaterunku była Villa Bogomila, na pierwszy rzut oka wygląda bardzo ładnie.  Zakwaterowano nas bardzo szybko, zaraz po dotarciu na miejsce. Osoby, które miały daleko do swoich apartamentówców były  transportowane na miejsce kwaterunku, a rozporszenie jest bardzo duże jak i sama Makarska. Przy pokoju przywitały nas bardzo miłe Panie sprzątaczki. Na temat Villi dużo pisać nie będę gdyż nie ma absolutnie do czego się przyczepić. Zresztą Villa jest szczegółowo opisana w naszym serwisie. Tak w skrócie: w pokoju znajdziecie dwa łożka (plus ewentualnie dostawkę), szafę, lampkę. W łazience wc, prysznic, szafeczka, duże lustro. Na balkonie sznureczek na pranie oraz stół z dwoma plastikowymi krzesłami. Korzystaliśmy z wyżywienia w Bogomile, które również jest na wysokim poziomie. Dyskusyjna jest kwestia opłacalności jego zakupu. 90 Euro do około 630 Kun - warto przeliczyć wcześniej co możecie uzyskać w zamian. Jeśli jesz mało to napewno nie ma sensu wykupywać wyżywienia. W katalogu Gandalfa nie jest podana jedna ważna informacja - odległość poszczegółnych villi od stołówki. Pośrednicy turystyczni próbują wcisnąć wyżywienie, a tak naprawdę nie wiedzą, że choćby z Villi Lidia jest ok 40 minut drogi do Bogomili. Czy to jest opłacalne? No nie... Reasumując Bogmila jest opisana w katalogu w 100% zgodnie z rzeczywistością, ale napewno warto byłoby dodać wspomniany przez ze mnie element. Ponoć jest druga restauracja, gdzie turyści mogą spożywać wykupione posiłki, ale gdzie to jest i czy rzeczywiście nie jest to tylko zasłyszana gdzieś fałszywa informacja to nie jestem w stanie powiedzieć z czystym sumieniem.
        O godzinie 14 mieliśmy spotkanie organizacyjne, na którym dowiedzieliśmy się nieco więcej na temat miejsca pobytu i wycieczek fakultatywnych . Poprowadził je Pan Sławek, a papierkami w tym czasie zajmował się drugi rezydent - Juliusz oraz praktykantka - Ola.  Na początek Sławek zaimponował spokojem w starciu z pierwszym polskim turysą, który naskoczył na niego nie wiadomo czemu. Kolejne starcie było zaraz po spotkaniu, tym razem z innym Panem, lecz o tych wszystkich "przypadkach" Polaków napisze nieco później. Podczas wspomnianego spotkania przekazano wszystkie najważniejsze informacje, rezydenci pokazli nam zdjęcia z wycieczek fakultatywnych, a Sławek odpowiadał na pytania. Po usłyszeniu o "wszędzie podobnych cenach" zacząłem się zastanawiać czy Chorwacja nie jest jakimś państem komunistycznym. Oczywiście okazało się, że nie, na poszczególnych produktach można oszczędzić nawet kilka kun na sztuce. Informacje na ten temat szerzej są opisane w artykule o kurorcie. Dalej usłyszałem "jest mało budek telefonicznych" - i ku naszemu zaskoczeniu wiedzieliśmy ich mnóstwo. To tyle z takich małych uwag. Jak się okazało było to nasze... przed ostatnie spotkanie z Panem Sławkiem. Drugi ostatni raz widzieliśmy go w chwilę przed odjazdem. Trudno go ocenić, wśród turystów jest nazywany "wirtualnym rezydentem", z wiadomej przeczyny. Tak naprawdę do dyspozycji turystów jest Juliusz, z nim się rozmawia na codziennych dyżurach o 21. Praktykanta Ola realizuje papierkową robotę. I tak, to co robią rezydencji można nazwać bałaganem organizacyjnym, który wynika przede wszystkim z ilości turystów - wiadomo, że im więcej turystów tym więcej problemów. Wszystkie błędy można naprawić niewielkimi zmianami. Zdecydowanie najwięcej osób przychodziło z pretensjami o to, że zapisali się na wycieczkę, a nie pojechali na nią bo nic nie wiedzieli. W zasadzie w 99% to wina turystów, gdyż rezydent jasno powiedział, że dziś wieczorem i jutro rano zbieramy pieniądze, a popołudniu pojawi się lista wycieczek. Wystarczyło dodać do tego, że pierwsza wycieczka może być już następnego dnia, wtedy wszyscy by przyszli to sprawdzić. Innym sposobem jest stworzenie drugiej tablicy informacyjnej w rejonie centrum, ludzie mieliby bliżej i chętniej przychodziliby to sprawdzić. Problem kolejny - zapisywanie osób na nieodpowiednie wyjazdy, albo nie zapisywanie wogóle, czy naprawdę nie można zaprowadzić jednych notatek z tym związanych? Kolejna sprawa to wykorzystywanie praktykantki do udzielania informacji wczasowiczom i późniejsze osłanianie się jej niekompetencją, skoro nie jest kompetentna, to po co ma to robić? Wspomnę jeszcze o jednym bardzo dużym problemie - powrót. Czy trudno jest napisać, że najwcześniejszy możliwy odjazd może być o 10.00?  Każdy byłby już przygotowany, a tak część osób nie zdąrzyła sobie kupić jedzenia na drogę, nikt nie spodziewał się, że odjazd może nastąpić przed południem. A już totalną pomyłką było pomieszanie ludzi w autokarach - cały ranek kłótnie koncentrowały się na tym, że część rodziny ma jechać tym autokarem, a część tym, że chłopak ma jechać bez swojej narzeczonej. Przecież oczywistym jest, że taka sytuacja wywoła burzę. I już jako ostatni problem powiem, że jeśli ktoś przychodzi z zasiniaczoną ręką do rezydenta to się go zawozi do lekarza, a nie pokazuje na mapie, gdzie jest szpital - w jaki sposób ta osoba miała by się dogadać? Większych lub mniejszych problemów było więcej lecz są to informacje z drugiej ręki, dlatego nie będę o nich wspominać.
        Będąc przy temacie problemów muszę wspomnieć o naszych kochanych turystach z Polski i ich problemach. Tzn. jest to grono liczące raptem jeden mały procent, lecz osoby takie potrawią zrobić więcej problemów niż te 99%. Pierwszego dnia Pan przyszedł z pretensjami, że wybrał ofertę FORTUNA (chyba każdy, kto przegląda katalogi wie, co to) i był zły, że dostał takie lokum, a nie inne. Do tego dokładał jakieś głupoty, rzucał oszczerstwami, wyzwiskami, a nie potrafił skleić choć jednego zdania mającego sens. Kolejnego Pana spotkaliśmy na plaży. Był on zażenowany, że za swoje 800 zł nie ma klimatyzacji ani telewizora w pokoju (skandal). Pewna rodzina natomiast po tym jak nie pojechała na wycieczkę bo o niej nie wiedziała wyzywała rezydenta, że on do nich powinnien przyjść i poinformować osobiście o tym, kiedy są wycieczki (i te 300 innych osób, ktore były w tym turnusie chyba również). Największy dramat panował przy pakowaniu pierwszego autokaru - mojego. Oczywiście na miejscu stawili się  nie wiadomo po co wszyscy, łącznie z tymi, które wyjeżdzają o 19, bo po co ma być porządek skoro można zająć całą ulicę?
        Ja osobiście z rezydentami, ani wycieczkami najmniejszych problemów nie miałem. Zatem opiszę jeszcze wycieczki fakultatywne. Nie spotkałem nikogo, kto nie byłby zadowolony z miejsca, w którym był. Co tu dużo mówić - Chorwacja ma piękne krajobrazy, jest na co popatrzeć. Pierwsza wycieczka na którą pojechałem to były Wodospady Krka oraz Szybenik. Na głęboką wodę rzucona została tutaj Ola. Niestety, nie jest jeszcze przygotowana na prowadzenie wycieczki. Brakuje jej przebojowości  oraz umiejętności kierowania grupą, jak również odpowiedniej wiedzy.Obydwa miejsca zwiedzaliśmy w zasadzie sami. Z tego, co wiem normalnie przewodnikiem jest Juliusz i w tej roli się sprawdza, tym razem odbierał jakieś turnusy i dlatego nie mógł jechać. Jeśli chodzi o organizację czasową wyjazdu to było wszystko co do minuty rozłożone odpowiednio. Druga wycieczka to Trogir oraz Split. Tutaj mieliśmy już przewdoniczkę, która bardzo dobrze spisała się ze swojej roli. Ilość informacji dostateczna, czasowo również wszystko super. Z czystym sumieniem wyjazdy te mogę polecić. Wyjazdy organizowane są za pośrednictwem firmy KOMPAS.
        Po 9 noclegach nadszedł czas na powrót. Jak on wyglądał już wspominałem. Przyczyną wyjazdu o 10 była konieczność odebrania ze szpitala w Splicie turystki, która miała poblemy zdrowotne. Optymalną godziną wyjazdu jest 11. Wracaliśmy niebieskim Gandalfem. Kwestie siedzenia doskonale załatwił Pan Adam, kierowca, którego cenię tak jak Janka, rezydenta ze Złotych Piasków. Każdy miał przypisane miejsce. Niestety prawdą okazały się informacje o bardzo małych odstępach w tym autokarze, przynajmniej po mojej stronie tak było. Powrót trwał 21 godzin mimo korków oraz odbierania Pani ze Splitu. Niestety od Austrii padał deszcz i ilość przystanków była symboliczna. Na koniec ocena. Daje słabe 3/5 - w Makarskiej Gandalf ma dużo do poprawienia.

na podstawie pobytu w sierpniu 2008
komentarz[19] |

Komentarze do "Makarska, Villa Bogomila"

makarska - 2009-02-11 22:40:08
Ja byłam w tamtym roku z Gandalfem w Makarskiej, było super! Jedyna rzecz, która mnie zniechęciła to podróż autokarem, bardzo męcząca. Po prostu następnym razem samolot i tyle!!!
autor: ~Anna

Chalkidiki Nea Skioni ( - 2009-07-25 18:10:14
Moje dzieci były w tym roku na obozie w Chalkidiki Nea Skioni z biura gandalf trawel. To co opowiadały mi dzieci po powrocie- to był koszmr a ne obóz. Zaczeło się od teoo,że 60 dzieci wsiadło do autobusu z trzema opiekunami. Jeden opiekum wysiadł po przejechaniu kilku kilometrów twierdząc,ż jakoby ma niewazny paszport i dopiero to zauważył. Drugi opiekun również wysiadł przed granicą bo ponoć zapominał ubran!!!!Węc 60 dzieci pojechało z jedną opiekunką az do Grecji. Na miejscu okazało się,ze niektóre dzieci nie mają pokoi, zreszta podczas pobytu dzieciom zmieniano zakwaterowanie bo okazało sie ze ch pokoje mieli dostać następni przybywający na wczasy. Podczas 9 dniowego pobytu nie zapewnono dzieciom żadnego programu dydaktycznego, tylko dzien w dzien : morze, plaża, siesta i wyjscie do miasta. Opiekunowie, którzy dojechali to byli ludzie na lapu-capu znalezieni. Tamci , którzy wysiedli nigdy nie wrocili. dzieci skarzyły się ,ze rezydent ciągle do nich przychodzi i zachowuje się dziwnie tzn jaby był pod wpływem środków odurzających albo pjany. Szczytem wszystkiego był fakt, gdy zauważono jak rezydent robi dwuznaczne zdjęcia młodzszym dziewczynkom. Koniec koncem zabroniono rezydentowi zblizac się do dzieci. Na obozie dzieci nie miały dostatecznej opieki- widziałam film z aparatu, na którym młodzież była pijana. co wtedy opiekunowie robili ? Zreszta z tego co wiem opikunowie pozwalali im kupowac alkohol- niskoprocentowy!!!!!. Nikomu nie polecam tego biura i mam nadzieje,że organzator wyjazdu naszych dzieci podejmie czynnosci prawne mające na celu wyjasnienia wszystkich nieprawidłowości.
autor: ~simona

makarska z gandalfem - 2009-08-31 15:06:43
Ja byłam w tym roku w Makarskiej z biurem Gandalf Travel. Po przeczytaniu różnych opinii na temat rezydentów, trochę obawiałam się organizacji na miejscu. Jednak miłym zaskoczeniem okazały się 2 nowe panie rezydentki (Linda i Kasia). Codziennie któraś z nich miała dyżur w restauracji w willi Bogomila. Wycieczki były dobrze zorganizowane, nie słyszałam też o sytuacji, aby ktoś nie wiedział kiedy jest jego wycieczka. Podróż autokarem też była w porządku - przed wpuszczeniem turystów do autokaru, wyznaczono wszystkim miejsca. Jedyny, drobna wpadka biura, to zamieszanie przy kolacji w dniu, gdy nałożyły się na siebie 3 turnusy - nie wiadomo było gdzie usiąść, trzeba było czekać na stolik. Samo jedzenie pyszne - na obiadokolację była możliwość wyboru drugiego dania z 2 propozycji; na śniadanie był bufet i można było najeść się do syta. Poza jedną drobną wpadką wyjazd oceniam naprawdę pozytywnie - za tą cenę warto pojechać.
autor: ~ala

Makarska - Rewelacja!! - 2009-09-24 12:25:14
Witam, byłam w Makarskiej z turnusem 12-23.09 i było rewelacyjnie! Wszystko od początku - wyjazdu z Polski do samego powrotu było zorganizowane bez zarzutów, kontakt z rezydentami - Kasią, Lindą i Michałem b. dobry. Z wycieczek fakultatywnych byliśmy na rejsie (polecam!), canyoningu (świetna adrenalina, ale trzeba mieć kondycję i silne nerwy) i w Mostarze (dosyć interesujące, zdecydowanie wodospady Kravica). Do Splitu warto pojechać na własną rękę, autobusy z dworca odjeżdżają co pół godzinki (90 kun w dwie strony) i zwiedzić samemu miasto i pałac. Szczególnie chcielibyśmy podziękować Panu, który odwoził nas z Piotrkowa do Warszawy 23.09. Dzięki niemu zdążyliśmy na pociąg i byliśmy w domku jakieś 10 godzin wcześniej. Podsumowując- wakacje z Gandalfem w Makarskiej określam na 5 + !! Aha, odnośnie villi, w której mieszkaliśmy - Villa Maria - przepiękny widok na adriatyk z balkonu, pokoiki schludne, przytulne, czysto. Kontakt z panią właściciel także b. dobry Jedynie troszkę daleko do centrum, ale nam to nie przeszkadzało, bo widoki i okolica wynagradzały trud
autor: ~Kasia

Makarska - rewelacja ? - 2010-06-08 10:39:33
Kasia jest koleżanką rezydentki w Makarskiej, więc trochę bym jej nie dowierzała. Miasto rzeczywiście super. Wycieczki długie i męczące ale widoki warte męczarni. Kierowcy Gandalfa dno, brak szacunku i kultury. Autokar szczelny, więc jak ktoś nie lubi klimatyzacji to ma przechlapane. Rezydenci starają się owszem ale nie wiele mogą bo są ograniczani przez biuro. Lepiej pojechać ze znajomymi na własną rękę. Na miejscu można wszystko załatwić z miejscowymi. Pozdrawiam
autor: ~Mariolka

Bogumiła - 2010-08-05 21:30:48
Bardzo fajna willa ,i przesympatyczni własciciele,nawet ich kot jakoś bardziej sympatyczny od polskich kotów.Wyzywienie w willi palce lizac .Polecam !!!
autor: ~Piotrek

makarska i organizacja przez gandalf - 2010-08-22 20:27:42
ogólnie wyjazd w skali od 1-5 na 3 villa bogomila bardzo skromna ale czysta ogólnie wyżywienie dobre ale organizacja prez biuro podróży skandaliczne jak można wyrzucić ludzi o 9 rano z hotelu i podstawić autokar o godzinie 20. cały dzień praktycznie na walizkach chodzisz w tą i spowrotem czkając na zasrany autokar obrzydzając sobie cały pobyt który był całkiem przyjemny . biuro traktuje cie jak rumuna i chce żebyś był zadowolony a po tylu godzinach w 40 stopniowym upale masz dość wszystkiego i żałujesz że nie pojechałeś własnym autem. Ogólnie wyjazd i makarską polecam ale nie z GANDALFEM!!!!!!
autor: ~jolka i lolek

makarska - 2010-08-23 08:59:01
Do Jolka i Lolek a można się dowiedzieć w jakim terminie jechaliście ??
autor: ~Grażynka

Turyści - 2010-08-24 15:32:49
Widzę ze wszyscy narzekaja na biuro itp,ale kij ma dwa konce widziałem jak w trakcie śniadania ci wymagajacy turyści na beszczela kradli do toreb chleb,ser i dzemiki,widziałem starszego pana który w butelkę po napoju wlewał sobie sok który był serwowany w trakcie sniadania.Rezydentka na pierwszym spotkaniu udzieliła informacji na czym polega bufet szwedzki ,ale polak jak to polak jak nie ukradnie to ma dzien nieudany.W trakcie jazdy autokarem jest podobnie kierowcy ogłaszaja 20 minut przerwy ,lecz nie wszyscy do tego podchodza powaznie a pozniej wielkie krzyki ze podróz trwałą 24 godz a nie 20 jak było im w biurze obiecane.Ludzie chcecie luksusów to nie jezdzijcie za 900 zł ,tylko wykupcie wczasy za 3000 zł
autor: ~Piotrek

turyści - 2010-08-25 19:55:25
Zamiast chodzić w 40-sto stopniowym upale i narzekać trzeba było pójść na plażę, wykorzystać ostatni dzień na maksa, delektując się słońcem i ciepłym morzem. Potem wziąć prysznic i z przemiłymi wspomnieniami wracać do kraju i obowiązków. Trzeba po prostu umieć czerpać z życia co najlepsze i nie marudzić na wszystko.
autor: ~Barbara

kilka pytan - 2011-08-12 09:56:30
witam wszystkich, wybieramy sie z dziewczyna do Makarskiej we wrzesniu. Z racji tego ze jestesmy studentami i liczymy sie z wydatkami to chcialem was zapytac jak wyglada sprawa z wycieczkami fakultatywnymi. 1.Czy oplaca sie kupowac wycieczki u rezydenta czy lokalnie (ktore wychodza taniej, jesli lokalnie to gdzie/"u kogo" ? 2.Czy u rezydenta trzeba kupic wszystkie wycieczki zaraz po przyjezdzie? 3.Jak wyglada sprawa "rezerwacji" miejsc w autokarze? Moja dziewczyna delikatnie zle znosi podroze (ale jak to sama stwierdzila 'zaćpie sie' aviomarinem i dam rade) czy jest mozliwosc wyboru miejsca nie na tak zwanym kole?
autor: ~Sylwek

willa Ewa Ante makarska - 2011-09-04 18:34:58
nie wiem czy wiecie ze gandalf nie podlega zadnej izbie turystycznej, byliśmy w lipcu w makarskiej, pisalismy skargę do biura ,nic sobie z tego nie robią ,o9dpisali nie na temat,nie potrafią czytać ze zrozumieniem,albo nie chcą,ostrzegam przed wyjazdem z tym biurem i pobytem w wilii eva ante właśc iciel niemiec cham do kwadratu biuro o tym wie ale udają glupich mają z niego korzyść -garaż na bagaże i dlatego nie reagują na skargi, zakręcał nam wodę o23 wyłączał prąd, wyzywał nas od kurw, pizdu, w nocy wyrzucał z domu wołając to moj dom, nie do wiary ,nie jesteśmy jedynymi turystami podobno tak jest cały czas
autor: ~SYLWIA

do Sylwi - 2011-09-05 20:33:24
Wtamtym roku byliśmy w Bogumile było super ,własciciele bajeczni ludzie ,co do willi eva ante wczasowicze którzy tam mieszkali tez narzekali na włascicilei i mieli pisac skargi do biura.
autor: ~Piotrek

Makarska studencko - 2011-12-17 13:24:38
Witam. Byłam z ty biurem na obozie studenckim we wrześniu. Było super. Teraz wybieram się w zimie
autor: ~Agata

Villa Bogumila - Hotel robotniczy - 2012-07-08 18:46:30
Pisze to 7.07.2012 z Makarskiej. My zamówiliśmy "Apartament w Vila Bogumila". Okazuje się, że standard na poziomie hotelu robotniczego. Pokój 3x3, 2 łóżka szafka nocna + szafa i koniec. Na łózku 2 ręczniki, jeden wielkości zmywaka (z dziurami, stąd porównanie), drugi trochę większy od ręcznika ręcznego. Ręczniki są prane raz na 10 dni, poprostu wstyd lub jeśli chcesz to za dodatkową opłatą. Łazienka 1,5x1, niezbyt czysta, można wytrzymać. Klimatyzacja za opłatą 5 Euro na dzień. Bez klimatyzacji nie wytrzymasz - nie wiem czy działa, ponieważ my zrezygnowaliśmy i znalazłem sam inny apartment w Makarskiej. Ludzie NIE jezdzcie tam, jeśli szukasz coś w normalnym standardzie.
autor: ~Marek

villa ante to teraz villa bijela - 2014-07-09 18:33:17
Przestroga dla wszystkich którzy mają zamiar spędzić urlop w villi bijela w Makarskiej z bp Gandalf Travel . Właściciele to Niemcy i myślą ,że mają prywatny obóz koncentracyjny dla polaków,wredni i ordynarni ludzie ,zmienili nazwę z ANTE na BIJELA. Niby komfortowe apartamenty -brak rtv -brak wifi -brak klimatyzacji -wystające rury i kable ze ścian zdecydowanie odradzam byliśmy w czerwcu 2014.
autor: ~MARIUSZ

Makarska i Bijela - 2014-08-02 00:05:29
Czytam te opinie i nie mogę uwierzyć, że jestem w tym samym miejscu, które opisują forumowicze... Na początek - jeśli ktoś nie lubi ciasnoty i krótkich postojów to na pewno niech nie jedzie autokarem!!! Druga sprawa - jak ktoś nie lubi gwaru wielkiego miasta to na pewno niech nie jedzie do Makarskiej. Ja mieszkam na cichych przedmieściach małego miasta i cisza jest dla mnie naturalna. W Makarskiej cisza nie istnieje!!! Wszystkie wille Gandalfa są raczej umiejscowione przy drogach i jak ktoś jest przyzwyczajony do ciszy to niech zapomni o spokojnym śnie. Bijela ma okna tylko na 2 drogi więc zapomnijcie o ciszy i spokoju w nocy. Śmieciarka o 5ej rano, skuterki całą noc, Polacy wokoło i rozwydrzone ich dzieci wrzeszczące jak dzikie zwierzęta a rodzice nie reagują... No i kościół i Anioł PAński o 6-ej rano z głośnika. Poezja Właściciel Ante - miły i spokojny Pan, który nie jest Niemcem tylko pracował tam wiele lat. Żona pochodzi z Bośni a dokładnie to z Hercegowiny. Ale żeby się tego dowiedzieć trzeba znać język chorwacki lub niemiecki. Większość przyjeżdżających zna jedynie kilka wulgaryzmów... W ofercie willi Bijela nie ma ani słowa o TV i klimie. Druty wystają ze ścian, bo właściciel będzie niesługo instalował klimę. Wi-fi faktycznie jest w ofertach, a praktycznie go nie ma. Minus dla Gandalfa za kłamstewko!! Zasada jest prosta - chcesz pić i imprezować to nie rób tego po 23-ej na balkonie lub tarasie. Takie są zasady. Można to nazwać obozem, ale tutaj takie są zwyczaje. Jak nie pasuje komuś to niech tam nie jedzie. Proste? Niestety wrzeszczących dzieci rano nikt nie ucisza więc jak nie chcesz tego znosić to tam nie jedź. Proste? Ja na pewno już nie pojadę!!! Odległości. Masakra!!! Jak nie lubisz długich spacerów to nie korzystaj z oferty Gandalfa. Jak lubisz, to ok Ogólnie. Makarska jest jedną z najbrzydszych i najgłośniejszych miejscowości tej riwiery. Nie polecam głównie z powodu wszechobecnych Polaków, którzy na wakacjach mają zwyczaj zachowywać się jak królowie okolic. Jak ktoś to lubi i szuka bratnich polskich dusz to serdecznie polecam Makarską Rezydent Pan Piotr to jasna strona!!! Młody czlowiek, ale doskonale zorientowany w skomplikowanej historii Bałkanów. Polecam rozmowę, ale trzeba mieć pewien poziom wiedzy żeby wiedzieć o co zapytać....
autor: ~Andrzej

Willa Bijela - 2016-07-27 17:20:26
W sierpniu 2015 roku byłam z Gandalfem w Makarskiej. Mieszkałam w willi Bijela. Niestety przed wyjazdem nie sprawdziłam opinii o tym miejscu. Ponieważ w 2014 (również z Gandalfem) byłam bardzo zadowolona z willi Zvonko, do willi Bijela, także pojechałam nastawiona pozytywnie. Szybko właściciele dali znać o swoim nieprzychylnym dla swoich GOŚCI charakterze. O godz. 15 (!) właściciel Ante wbiegł bez pukania do naszego pokoju i krzycząc nie pozwolił nam siedzieć i rozmawiać ze znajomymi na jednym balkonie, ponieważ jest siesta i mamy iść spać do swoich pokojów! Po naszym sprzeciwie właściciel zaczął nas straszyć, że wywiezie nas do Splitu i deportuje do Polski... Zawsze biorę poprawkę na opinie w Internecie, bo nigdy nie dogodzi się każdemu, ale w tym przypadku wszystkie niepochlebne opinie o tym miejscu są w 100 % prawdziwe i ani trochę nieprzesadzone. NIE JEDŹCIE TAM
autor: ~Ewelina

Opinia Gandalf Travel - 2016-08-08 09:48:02
NIE POLECAM - wyjazd do Makarskiej, sierpień 2015. Co roku odwiedzamy tą miejscowość, stąd znamy ją bardzo dobrze i wybraliśmy nocleg w centrum, zaraz przy starówce. Jednak na miejscu wysadzono nas na samym wjeździe do miasta - tłumaczyliśmy rezydentce, że doszło do pomyłki i nasz apartament znajduje się w centrum. Dostaliśmy odpowiedź, że nasz apartament dostał ktoś inny, a my zakwaterowani zostaniemy tuż za tablicą wjazdową do miasta - 25 minut spacerem od centrum!!! Nie zgodziliśmy się na takie rozwiązanie, wykonaliśmy telefon do szefa biura podróży w Polsce - mężczyzna był nieuprzejmy, pewny siebie i naburmuszony, nie przeprosił nawet za zaistniałą sytuację i nie zaproponował żadnego ugodowego rozwiązania. Obiecaliśmy mu więc stosowny wpis w internecie opisujący całą sytuację - w przeciwieństwie do biura Gandalf Travel słowa dotrzymujemy. Na miejscu rezydentki były nie uprzejme, rzucały nam wrogie spojrzenia, cały czas były zajęte i nie miały czasu wyjaśnić z nami sytuacji. Taki początek urlopu, na który ciężko pracuje się cały rok nie przypadł nam do gustu. Podsumowując - BIURO PODRÓŻY GANDALF TRAVEL SPRZEDAJE WCZASY NIE ZGODNE Z OPISEM.
autor: ~Marta



Chcesz dodac dlugi komentarz? Dodaj go w konkursie i wygraj nagrody!

podaj: imię
e-mail
temat
tre¶ć
 

Turysci na Facebooku

Biura podróży - opinie
Reklama
Ankieta
Gdzie w 2014 roku na wakacje?
Egipt
Tunezja
Turcja
Hiszpania
Grecja
Chorwacja
Bułgaria
Włochy
Inny kierunek
Niestety - zabraknie środków na

[wyniki | ankiety]
Najpopularniejze wyjazdy
Kalendarz
Grudzień
Nd Pn Wt Sr Cz Pt So
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031 
© 2004 turysci.info. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.022 | powered by jPORTAL 2